Ogrzewanie i podgrzewane fotele: ile paliwa zjada zima w aucie
· 4 min czytania · Wiktor
Ogrzewanie wnętrza z silnika prawie nic nie kosztuje, podgrzewane fotele to grosze, a największy koszt generuje rozgrzewanie auta na postoju. Poniżej ranking z szacunkowymi złotówkami.
Ogrzewanie wnętrza z silnika prawie nie podnosi spalania, podgrzewane fotele kosztują grosze, a prawdziwie drogie jest rozgrzewanie auta na postoju. Poniżej rozkładam zimowe udogodnienia od najtańszego do najdroższego, z szacunkami opartymi na prostej fizyce i wrześniowych cenach. To rzędy wielkości, nie pomiary z mojego auta, więc traktuj je jako punkt wyjścia do własnych obliczeń.
Ogrzewanie z silnika: praktycznie za darmo
Silnik spalinowy zamienia w pracę tylko część energii paliwa, resztę oddaje jako ciepło. Nagrzewnica wnętrza odbiera tę nadmiarową energię z płynu chłodzącego. Oznacza to, że ogrzewanie samo w sobie nie wymaga spalania dodatkowego paliwa, tylko wykorzystuje to, co i tak powstaje.
Dodatkowe zużycie wnosi dmuchawa, czyli prąd, o czym niżej. Główny zimowy koszt to coś innego: zimny silnik pracuje mniej wydajnie, olej jest gęstszy, opony mają większy opór, a powietrze gęstsze. Dlatego zimą spalanie rośnie nawet wtedy, gdy ogrzewanie jest wyłączone. Więcej o tych czynnikach w tekście auto zimą a paliwo.
Inaczej jest z klimatyzacją, która napędzana jest sprężarką z silnika i pożera energię realnie. Zimą włącza się ją do osuszania powietrza i odparowywania szyb, a ile to kosztuje, opisałem w artykule klimatyzacja a spalanie.
Podgrzewane fotele i szyba
Podgrzewane fotele i tylna szyba pobierają prąd. Prąd wytwarza alternator, który obciąża silnik, więc w rezultacie pojawia się niewielkie dodatkowe zużycie paliwa. Skala jest niewielka. Przyjmując, że para foteli pobiera łącznie rzędu 100-150 W, a przeliczenie mocy elektrycznej na paliwo daje w przybliżeniu 0,5-0,7 litra na godzinę na każdy kilowat obciążenia, dodatkowe zużycie wynosi kilka setnych litra na godzinę. Przy Pb95 po około 8 zł to rzędu kilkudziesięciu groszy za godzinę jazdy, i to zakładając pracę grzałek na pełnej mocy, co zdarza się tylko przez pierwsze minuty, bo potem termostat je wyłącza.
Ogrzewana tylna szyba pobiera więcej, zwykle kilkaset watów, ale włącza się na krótko, na kilkanaście minut (to rzędu 20-30 groszy za dojazd), i często automatycznie wyłącza po czasie. Wniosek jest prosty: przy stosowaniu tych udogodnień nie ma powodu liczyć każdego grosza. Kilkadziesiąt groszy za dojazd nie jest tym, co zrujnuje budżet, a komfort i bezpieczeństwo (czysta szyba, ciepłe ręce na kierownicy) mają realną wartość.
Ogrzewanie postojowe: osobne paliwo, osobny rachunek
Ogrzewanie postojowe to niezależna nagrzewnica ze spalaniem własnym, podpięta do zbiornika paliwa auta. Podgrzewa silnik i wnętrze przed jazdą, więc wsiadasz do ciepłego auta z rozgrzanym płynem i odmrożonymi szybami. Typowe urządzenia tego rodzaju zużywają rzędu kilku dziesiątych litra na godzinę pracy, zależnie od mocy. Zwykle uruchamia się je na 20-30 minut przed wyjazdem, co daje dodatkowe zużycie rzędu jednej dziesiątej do jednej piątej litra, czyli około 1-2 zł za poranek.
Ten koszt trzeba zestawić z ceną zakupu i montażu, która jest istotna i zależy od modelu oraz warsztatu. Nie podaję kwot, bo ich nie znam dla konkretnych urządzeń. Rachunek zwrotu wygląda prosto: koszt urządzenia podzielony przez dzienną oszczędność względem alternatywy. Jeśli alternatywą jest rozgrzewanie silnika na postoju, urządzenie wypada lepiej, bo spala mniej. Jeśli alternatywą jest po prostu ruszenie od razu, ogrzewanie postojowe jest czystym luksusem.
Rozgrzewanie na postoju: najdroższe
Rozgrzewanie auta na biegu jałowym to najczęstszy zimowy sposób marnowania paliwa. Silnik na wolnych obrotach zużywa zwykle rzędu ułamka litra do litra na godzinę, zależnie od jednostki, a nie przejeżdża przy tym ani metra. Dziesięć minut dziennie daje około dziesiątej do szóstej części litra, czyli w przybliżeniu 1-1,50 zł przy obecnych cenach. Przy 20 dniach roboczych miesięcznie to około 20-30 zł, które nie zamieniają się w żaden kilometr.
Do tego dochodzi coś, o czym łatwo zapomnieć. Nowoczesne silniki najszybciej osiągają temperaturę roboczą w ruchu, pod lekkim obciążeniem. Postój na zimnym silniku wydłuża czas pracy w niekorzystnym zakresie i nie służy mu. Dodatkowo przepisy ruchu drogowego ograniczają pozostawianie pracującego silnika w obszarze zabudowanym, więc zanim zaczniesz się rozgrzewać, sprawdź lokalne zasady.
Ranking kosztów od najtańszego
Nagrzewnica wnętrza: koszt dodatkowy znikomy, korzysta z ciepła silnika.
Podgrzewane fotele: kilkadziesiąt groszy za godzinę przy pełnej mocy, w praktyce mniej.
Ogrzewana tylna szyba: około 20-30 groszy za dojazd.
Ogrzewanie postojowe: około 1-2 zł za uruchomienie, plus koszt urządzenia.
Rozgrzewanie na postoju: około 1-1,50 zł dziennie za nic, a w skali miesiąca dwadzieścia kilka złotych.
Jeżeli chcesz ograniczyć zimowe spalanie, największy efekt dadzą nie fotele, tylko inne nawyki: ruszanie od razu po uruchomieniu, spokojna jazda przez pierwsze kilometry i unikanie bardzo krótkich tras, o czym pisałem w tekście o krótkich odcinkach i spalaniu na dojazdach szkolnych. Fotele zostaw włączone, bo to najtańsza porcja komfortu w całym zimowym zestawie.
Najczęstsze pytania
Ile paliwa pali ogrzewanie w aucie?
Ogrzewanie wnętrza korzysta z ciepła silnika, które i tak powstaje przy jeździe, więc dodatkowe spalanie jest znikome. Zimą wyższe spalanie bierze się głównie z zimnego silnika, gęstszego powietrza i oleju, a nie z samej nagrzewnicy.
Czy podgrzewane fotele zwiększają spalanie?
Tak, ale minimalnie. Pobierają energię z instalacji elektrycznej, a to oznacza niewielkie obciążenie alternatora. Szacunkowo mówimy o groszach za godzinę jazdy.
Czy ogrzewanie postojowe jest opłacalne?
Spala własne paliwo, zwykle znacznie mniej niż pracujący na postoju silnik, ale ma koszt zakupu i montażu. Opłaca się głównie tym, którzy codziennie ruszają w mróz z auta zaparkowanego na dworze.
Czy rozgrzewanie silnika na postoju ma sens?
Nowoczesne silniki rozgrzewają się szybciej w ruchu niż na biegu jałowym. Postój z pracującym silnikiem to zużyte paliwo bez przejechanych kilometrów, a w obszarze zabudowanym może też grozić mandatem.